niedziela, 23 kwietnia 2017

Shoreline i Beach Waves Yankee Candle - pierwsze wrażenia


Jakiś czas temu na brytyjskiej stronie Yankee (http://www.yankeecandle.co.uk) pojawiły się dwa nowe, limitowane zapachy. Niestety nie kupicie ich w żadnym sklepie stacjonarnym - dostępne są tylko online, jedynie na brytyjskiej stronie. Pech chciał że są to opcje obok których nie umiem przejść obojętnie - morskie, nabrzeżne, plażowe cuda - Beach Waves i Shoreline. Yankee, czemu mi to robisz? Akurat teraz, kiedy na mojej wish liście mam tyle innych zapachów? 
Od zakupu powstrzymywały mnie koszta wysyłki i ta niepewność, czy na pewno zapachy przypadną mi do gustu? Morskie i plażowe zapachy działają na mnie w systemie 0-1: albo znienawidzę, albo będzie love. Na stronie same superlatywy, choć trzeba być ostrożnym - zauważyłam że brytyjscy użytkownicy masowo zachwalają, a już niezbyt często narzekają na zapachy. Do tego brak konkretnych opinii poza "nice and fresh". I jak tu podjąć decyzję?
Na ratunek przyszedł kochany mąż, który pewnego pięknego dnia przyniósł mi oba słoje w ramach prezentu urodzinowego. Czyż nie jest najlepszy? :)


Postaram się wyłożyć Wam moją pełną i szczerą opinię na temat tych dwóch jegomości, choć powiem Wam od razu, że zapachy nie są łatwe w recenzowaniu.


Shoreline


Opis producenta:   

Odprężający niczym spacer wzdłuż wody. 
Oddech słodkiego, kwiatowego szeptu unoszącego się nad morską bryzą. 



Górne nuty: Woda
Serce: kwiat pomarańczy, różowy hibiskus
Tło: nuty drzewne, piżmo


Etykieta tego zapachu uwiodła mnie od samego początku. Miałam odrobinę nadziei, że zapach będzie przypominał Stony Cove, który swojego czasu uwielbiałam. To niestety coś innego, ale też jest dobrze! Etykiety YC często przepięknie odzwierciedlają zapachy zamknięte w słojach. W tym wypadku muszę jednak przyznać, że etykieta nie do końca oddaje charakter zapachu. Pierwsze powąchanie zapachu było niesamowicie pozytywne - to bardzo bezpieczna kompozycja, która może zachwycać, może nie wzbudzić emocji, ale raczej nie wzbudzi nienawiści. Po pierwsze - słodki, odrobinę perfumeryjny. Nie wyczuwam w nim nut morskich, oceanicznych w sposób bezpośredni, choć zapach jest faktycznie odrobinę świeży. Zapach jest kwiatowy, ciepły. Nuty serca mocno dominują, kwiat pomarańczy nadaje zapachowi odrobiny owocowej słodyczy. Piżmo nie jest wyczuwalne bezpośrednio, ale całą kompozycję stanowczo ociepla i nadaje mu szczyptę pudrowości. Jedyne porównanie jakie znajduję w swojej głowie, to zapachowe kulki do kąpieli - te przeźroczyste, kolorowe żelowe kuleczki, które były popularne jakieś 10-20 lat temu. Zapach żelowej powłoczki na sucho przypomina mi Shoreline w paleniu - dlatego wywołuje skojarzenia z relaksem, spa i kąpielą.
Moc zapachu średnia - 4.5 na 10. Mogło być lepiej! Nada się do mniejszych pomieszczeń.
Powinien przypaść do gustu osobom gustującym w zapachach typu: Lake Sunset, Market Blossoms, Ocean Star, Ocean Blossom. 


Beach Waves


Opis producenta:   

Świeży, czysty zapach słonego powietrza


Górne nuty: Morze, ozon
Serce: Białe kwiaty
Tło: Piżmo


Etykieta tego zapachu sugeruje dużą dawkę wodnych, słonych nut. Liczyłam też na odrobinę piaskowości Sun and Sand, albo na sól morską z Beach Wooda. Na sucho zapach jest świeży, raczej lekki, nieduszący. Wyczuwam odrobinę soli i delikatne, męskie nuty. Przyjemniaczek! Trzymam kciuki za palenie, by to co czuć na sucho wyszło z większą mocą, żeby oceaniczna świeżość ogarnęła całą moją chatę! W ruch poszła illuma, sweter i folia. Czekam. 
Wchodzę i wychodzę z pokoju. Coś w powietrzu czuć, ale niestety nie jest to ocean. Nie jest to plaża, ani perfumeryjna elegancja. Zapach okazał się mieć nutę, za którą za cholerę nie przepadam. Nuta ta jest także w Goose Creek Lakewood, jeśli ktoś z Was zna ten zapach. To lekka kwaskowatość. I niestety nie pochodzi ona od nut owocowych. :( Wydaje mi się że dominuje tutaj sól, jest coś świeżego, w paleniu męska nuta ginie. Jest jednak to COŚ kwaśnawe, czego nie chcę czuć w świeżych zapachach. Niestety nie przeniósł mnie na plażę, morska bryza nie ukoiła, perfumeryjna, męska nuta odeszła w niepamięć. Został słono-kwaśny posmak w powietrzu, do tego słabo wyczuwalny. Piżma nie wyczuwam wcale.
Moc zapachu: słaby - 3.5 na 10. Daje jedynie słabe tło w średniej wielkości pomieszczeniu. :( Liczę że się rozkręci.
Myślę że może przypaść do gustu osobom lubiącym: Cottage Breeze, Coastal Waters. Ja niestety po dwóch paleniach jestem na nie, ale będę próbować przy innych warunkach temperaturowych - w domu mam teraz cholernie zimno, możliwe że przy cieplejszej aurze coś jeszcze z niego "wylezie". 

Ostatecznie - piękna koncepcja kolekcji. Morska bryza, relaks, spacer nad wodą. Na ilości olejków oszczędzili, to niestety zdarza się w YC coraz częściej. Shoreline jest zdecydowanie przyjemny, relaksujący, idealny zapach na lato. Beach Waves - nie chcę być zbyt surowa, dostanie ode mnie jeszcze szansę, mam nadzieję że w perspektywie kilku tygodni coś się zmieni w moim postrzeganiu tego zapachu (to się zdarza!). Jeśli nie - ruszy w poszukiwaniu nowego właściciela. Znajduje swych wielbicieli na wyspach, co widać w pozytywnych komentarzach. Jak zwykle, percepcja okazuje się kwestią bardzo indywidualną.




 

0 komentarze:

Prześlij komentarz