niedziela, 4 grudnia 2016

Gęś na słodko - 5 słodkich zapachów Goose Creek, które warto wypróbować

Dużą część oferty wosków i świec zapachowych stanowią zapachy cukiernicze. Mój stosunek do słodkich, jedzeniowych zapachów jest bardzo zmienny - zwykle palę je na potęgę po zaostrzeniu diety, tak jakby zapach miał mi trochę zrekompensować brak słodyczy w ustach :). Są też okresy, kiedy długimi tygodniami nie palę nic słodkiego. Mój nos nie zawsze dobrze odbiera słodkie zapachy, często mam problem z wyczuwaniem nut imitujących cukier. Dlatego niestety źle odbieram ogromną większość słodkich zapachów Yankee Candle - często zupełnie nie wyczuwam ich słodyczy. Trudno mnie zadowolić w kwestii cukierniczych zapachów w woskach i świecach, a pierwszą firmą której naprawdę się udało jest Goose Creek.



Obecnie nadal nie posiadam żadnej słodkiej świecy, mam natomiast przegródkę szuflady wypełnioną po brzegi tylko słodkimi zapachami w woskach. Woski Goose Creeka stanowią około 80% tej kolekcji. Przeżyłam oczywiście wiele zapachowych rozczarowań (na przykład te opisane tutaj), jest natomiast przynajmniej pięć słodkich, Goose Creekowych wosków które absolutnie podbiły moje serce. Polecam je w szczególności tak wymagającym osobom, jak ja :).

Zapachy posortowałam od najlepszego według mnie.

1. Campfire Marshmallow

Przecudny! Możliwe że przypadł mi do gustu dlatego, że nie jest typowym, cukrowym zapachem (a z tym przecież pianki kojarzą się na pierwszą myśl). Campfire Marshmallow to cudowny zapach łączący w sobie słodycz i drzewne nuty ogniska. Nie będę próbować nawet ich porównywać do pianek Yankee Candle - to bardziej zapach kojarzący mi się z moim ulubionym, drzewnym Cozy Cabin Kringla i słodziutkim, otulającym Kringlowym Cashmere & Cocoa. Trochę drzewny, trochę dymny, trochę słodki.. Kompozycja która z tego powstaje to istna uczta dla mojego nosa! Idealny umilacz na cały rok, szczególną przyjemność sprawa palony w chłodne wieczory. Możliwe że kiedyś będzie świeca!



2. Confetti Cake

Nigdy nie byłam wielką zwolenniczką białych, biszkoptowo-waniliowych tortów, zwłaszcza gdy towarzyszy im kolorowa posypka. Ten wosk zupełnie zmienił moje postrzeganie tego typu słodkości. Przepyszny, niesamowicie słodki aromat (jedyny tak słodki, który naprawdę czuję!) podbity bardzo wyraźną, niesamowicie kwaśną nutą cytrynową. Wanilia gra gdzieś daleko w tle. Połączenie słodkiego lukru i kwaśnej cytryny sprawia, że nie jest zbyt mdły. Obłędne Confetti Cake po prostu chce się zjeść :)! Do tego jasnoniebieski, pastelowy kolor wosku pięknie oddaje jego wesoły charakter. 


3. Black Amber Plum

Śliwka zawsze była i będzie doskonałym tematem na świece i woski zapachowe. Nie mdli, łatwo ją odwzorować, pięknie łączy się zarówno z nutami kwiatowymi, jak i słodkimi i drzewnymi kompozycjami. Black Amber Plum to śliwka zinterpretowana w słodko-wytrawny sposób. Słodziutką śliwkę połączono z bardziej wytrawnymi, żywicznymi i jaśminowymi nutami. Ta kompozycja bardzo by mi przypadła do gustu w formie nalewki. Słodki, wytrawny, nawet odrobinę luksusowy. Warty spróbowania!


4.Cherry Cobbler

Jestem olbrzymią fanką wszelkiego rodzaju deserów z wiśniami, a wiśnie pod kruszonką to najlepsze co może być! Nie jestem w stanie zliczyć ilości zawodów, jakie przeżyłam próbując różnych innych wosków z wiśnią w roli głównej. Jest to niestety nuta, która często wychodzi sztucznie i mdło, jak wiśniowa guma do żucia. Cherry Cobbler to jedyny wosk, który naprawdę nie zepsuł mi smaku na wiśnie. Pozostały one naturalnie kwaskowate i pięknie się skomponowały ze słodką, maślaną kruszonką. Jestem na tak!



5. Peanut Butter Sugar

Zapach jedyny w swoim rodzaju. Mimo że zapach ma przedstawiać masło orzechowe, to mi osobiście wyjątkowo kojarzy się z dzieciństwem, ze słodkimi goframi domowej roboty. Najwyraźniej wyczuwalny jest słodki, waniliowy wafelek. Masło orzechowe stanowi tutaj przyjemne tło. Czytałam wiele opinii, że świeca jest trochę inna niż wosk, ponieważ nie czuć w niej zupełnie tej orzechowej nuty wyraźnie wyczuwalnej w wosku. 
Ta słodycz idealnie mi pasuje jako zapach letni, dlatego tymczasowo zimuje w szufladzie w oczekiwaniu na ciepłą aurę :).



Na koniec chciałabym dodać, że każdy zapach Goose Creeka pięknie współgra z kolorem wosku - patrząc na woski jesteście już w stanie sobie wyobrazić, jak może on potencjalnie pachnieć. Dodatkowym atutem wszystkich tu wymienionych jest ich moc - gąski nigdy w tej kwestii mnie nie zawiodły.  :)

Jacy są Wasi słodcy ulubieńcy w woskach i świecach? Dajcie mi znać!




2 komentarze:

  1. Goose Creek nie przypadł mi do gustu. Nie kupuję tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo to dziwnie, u mnie Goose Creek wyszedł obecnie na zdecydowane prowadzenie! Frozem in Time Ci się podobało, a co zawiodło?:)

      Usuń