niedziela, 6 listopada 2016

W oczekiwaniu na pierwszy śnieg.. Goose Creek cz. 2

Zgodnie z obietnicą przychodzę z drugą częścią posta o moich świątecznych zapachach Goose Creek. Pierwsza część tutaj, a poniżej cztery najnowsze i najbardziej zimowe gąski. Jeśli chcecie kupować je w ciemno, to ostrzegam - każdy ma inną opinię na ich temat. Słyszałam i zachwyty, obojętność, odrazę. Mnie jest zdecydowanie łatwiej zaspokoić w kwestii zimowych zapachów, z wyjątkiem kilku, których szczerze nie cierpię (możliwe że zrobię o nich osobny wątek). Ja osobiście nową kolekcję Goose Creek oceniam na bardzo dobry  i powiem więcej - Goose Creek powolutku zaczyna się plasować dla mnie na pierwszym miejscu w kategorii woski. Ciężko mi samej uwierzyć, bo  przez ostatni rok byłam ogromną wielbicielką Kringli. :) 


Testy zaczęłam od Fire Flies i bardzo ubolewam, że nie ma w ofercie wosków. Myślę że skończy się na przynajmniej jednej świecy...


Italian Winter

Naciesz swe zmysły wyjątkową kompozycją złożoną z aromatów wina merlot, liści bluszczu i ciepłego bursztynu.


Niezwykle oryginalny zapach! W mocy raczej średniak i absolutnie nie jest to zapach zimowy - przynajmniej nie jest to zima, którą ja znam :). Trochę pachnie mi kisielem malinowym. Jest winny, delikatnie cierpki, czuć faktycznie jakąś liściastą nutę. Osobiście kojarzy mi się trochę z zieloną herbatą. Zupełny brak nut męskich, korzennych i kwiatowych. To bardzo oryginalny zapach i nadal nie bardzo wiem gdzie tu zima. Chętnie bym go paliła cały rok. Bardzo fajny, ale nie ulubiony. ;) 

Sparkling Woods

Wyjątkowa mieszanka musującego imbiru, cedru i ziaren wanilii przeniesie Cię w magiczny, zimowy czas.



Mam mieszane uczucia odnośnie tego zapachu. Nuty drzewne są w nim mocno przytłumione czymś, co nie jest ani imbirem, ani wanilią. Może coś ze mną nie tak, ale ja tu nie czuję ani imbiru, ani wanilii. :). Zapach dosyć złożony, jakby odrobinę słodkawy. Trudny do rozłożenia na części. Ja wyczuwam jakąś limonkową nutkę. Nie mrozi - nie ma tu eukaliptusa, ani mięty. Podczas palenia niestety nieznacznie mnie irytował. Mocny - dwa Fire Flies czuć było w dużym pokoju. Mam mieszane uczucia, niby zapach jest ładny, z etykietą ma niewiele wspólnego - to nie jest zima, jakiej oczekiwałam :).

Snow Covered Bridge

Zasypana śniegiem droga prowadząca przez zimowy las sosen i brzóz. Nadeszły Święta a aromat drzew miesza się z zapachem owoców petitgrain, mięty i paczuli.



Powąchałam pierwszy raz i to jest to! Jedyny w swoim rodzaju, niesamowicie mroźny - świdruje w nosie miętą i eukaliptusem. Mróz gra tu pierwsze skrzypce, a w tle wyczuwalne są drzewa. Jestem kiepska w rozpoznawaniu typów drzew w woskach i świecach, więc uwierzę na słowo że to sosna i brzoza. Owoc petitgrain - w sensie że pomarańcza? :) Słabo ją wyczuwam. Wychwytuję natomiast zapach czarnej ziemi albo czarnej gliny. Pięknie się to wszystko komponuje. Widać tu drzewa i zmrożoną, czarną ziemię. To wszystko razem przywodzi mi odrobinę na myśl seanse w saunie. Nie musi się spodobać każdemu  - dla mnie jest piękny i niezwykły!

Frozen in Time

Odetchnij rześkim, zimowym powietrzem przesyconym zapachami mięty, grejpfruta, przebiśniegów i kaszmiru.



I dochodzimy do ostatniego zapachu - mój faworyt. Wchodząc do pokoju, gdzie się palił, mdlałam z zachwytu. :P To nic innego jak mroźna, podbita miętą wersja Under The Oaks. Mniemam że wykorzystali dokładnie tą samą bazę i dodali trochę "zimowych" dodatków.  Surowe drewno, żywica i mróz. Jest delikatnie otulający - stąd pewnie ten kaszmir. Ten zapach marzy mi się w dużej świecy. Jest przecudny, typowo zimowy, drzewny. Brawo Goose Creek!

Na koniec moja asystentka przy wykonywaniu zdjęć, która postanowiła władować zadek w sam środek mojej nowiutkiej świątecznej girlandy :).


Już wkrótce kolejny post z moimi świątecznymi i zimowymi kolekcjami, weźmiemy tym razem pod lupę moje zapasy Yankee Candle.

Jeśli próbowaliście najnowszych Goose Creeków albo macie jakieś pytania - koniecznie zostawcie mi komentarz poniżej :).

2 komentarze:

  1. Co to za rasa kota? Piękny! A Goose Creek bardzo mnie kuszą, nie mogę się doczekać aż powącham te nowości w sklepie do którego niebawem się wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GooseCreeki są cudowne! A koteczka ze schroniska wzięta razem z siostrzyczką rok temu... więc rasa nieznana ale wyglądają na krzyżówki norweskiego leśnego z jakimś pospolitym europejskim :)

      Usuń