sobota, 15 października 2016

Goose Creek Candle Hazelnut Cake oraz Rum Cake - pysznie czy wręcz przeciwnie?

Oba zapachy postanowiłam zestawić w jednej recenzji - dlatego że mam dokładnie takie same odczucia do obu. Poza tym są na "jedno kopyto" - słodkie, ciastowe. Ciasto prawdopodobnie piekła dokładnie ta sama gospodyni i to z tego samego przepisu. Zmieniła tylko główny składnik - orzechy zastąpiła rumem, lub na odwrót. 




Jestem fanką zarówno orzechów, jak i rumu w roli dodatków kulinarnych, jako syropy do kawy i tak dalej. To właśnie te dwa woski skłoniły mnie do złożenia mojego pierwszego zamówienia na Goose Creeki. Zamawiałam wtedy online w Pachnącej Wannie. Miałam ogromny dylemat, które ciasto spróbować na początku - orzechowe, czy rumowe? Wybór był trudny więc wrzuciłam do koszyka oba. Czekałam na przesyłkę jak na szpilkach oczekując woskowego objawienia i graala wśród słodkich jedzeniowych wosków zapachowych. W końcu przecież jak wydajesz pół stówki na 2 opakowania wosków to liczysz na taką przyjemność z palenia, jak co najmniej podczas pochłaniania paczki ulubionych ciastek. 




Niestety, taniej i przyjemniej wyszłoby rzeczywiście najeść się ciastek i zapomnieć o sprawie. Woski bardzo mnie rozczarowały.. :(


Po pierwsze: 

Oba są na wcześniej wspomniane to samo kopyto. To dokładnie to samo ciasto, tylko że jedno jest orzechowe a drugie rumowe. Baza jest identyczna, lekko waniliowa, maślana. Jak się wahasz tak jak ja, to nie bierz obu - weź jedno na próbę. 

Po drugie: 

To naprawdę nic niezwykłego. Nie czuję tu pieczonych ciast, co najwyżej rumowy / orzechowy olejek zapachowy. W tle wyraźnie wyczuwalna baza maślane i waniliowa plus odrobina kakao i kokosa.

Po trzecie: 

Moc oceniam na średnią. Dają aromat, który trzyma się do dwóch godzin od osiągnięcia maksimum i znika bez śladu. Orzech jakby odrobinę mocniejszy niż rum. Niewykluczone, że to kwestia wrażliwości nosa, bo czytałam i takie opinie, że są mocne (możliwe że w małych pokoikach się sprawdzą). 

Na koniec dodam, że jeśli lubisz zapachy czekoladowe w woskach i świecach, to jest szansa że Ci te zapachy podpasują. Najlepiej jednak poszukać ich stacjonarnie, bo za taką cenę szkoda eksperymentować. Oczywiście są osoby które kochają te zapachy. Dla mnie naciągane dostateczny. Jak się uda to sprzedam, jak się nie uda to wypalę i pewnie już nie wrócę. 

1 komentarz:

  1. Tak to czasami bywa z zapachami. Ja też nie raz się zawiodłem. Na przykład zapach pierniczka. Jak się strasznie nastawiłem. Jak się zawiodłem jak poczułem skórkę pomarańczową. Beach od Kringle to porażka pachnie tak nijak. Trzeba uważać ale właśnie po to są nasze blogi :)

    OdpowiedzUsuń