poniedziałek, 12 września 2016

Woski i świece dla zielonych, czyli starter dla początkujących :)

Ostatnio na grupie facebookowej Kochamy Świece Zapachowe jedna z osób założyła ciekawy temat - jakie zapachy wybrać na początku przygody z woskami? Najłatwiejsza odpowiedź to: wybierz te, które Ci się podobają. :) Nie dla wszystkich jest to możliwe, bo nie każdy ma dostęp do wosków i świec stacjonarnie. Na szczęście istnieje pewien "zestaw" zapachów na tyle bezpieczny, że można polecić go w ciemno każdej osobie początkującej - wiele z nas zaczynało właśnie od tych zapachów. Listą tą można się też pokierować, jeśli kupujemy komuś woski w prezencie.





Na prezent dla osoby która jeszcze 'nie pali' raczej nie kupiłabym wosków sezonowych typu zapach mokrych liści czy typowych męskich i jedzeniowych zapachów. Zauważyłam, że osoby które nie mają doświadczenia z woskami dużo lepiej reagują na mieszanki odrobinę perfumeryjne i ciepłe/otulające. Z czasem jesteśmy coraz bardziej otwarci nawet na najdziwniejsze zapachy w woskach (mokre liście, dym z ogniska, a nawet smażony bekon :)).





Lista sprawdzonych, "bezpiecznych wosków"
Od tych wosków wiele z nas zaczynało, warto więc zaopatrzyć się w coś z poniższej listy. Dlaczego? Są to bezpieczne woski, które zwykle się ludziom podobają - ryzyko oczywiście jest, ale mniejsze. Pierwsze wrażenia pomogą nam najprawdopodobniej wyklarować, których nut zapachowych lub jakiego charakteru zapachów "szukamy". Bezpieczne opcje 'klasyki' to wg mnie:

Lake Sunset (Yankee Candle)
Pink Sands (Yankee Candle)
Soft Blanket (Yankee Candle)
Watercolors (Kringle Candle)

Sama rozpoczęłam swoją przygodę z woskami kilka lat temu właśnie od klasyków jakimi są Lake Sunset oraz Soft Blanket. Soft Blanket jest cudownym, lekko pudrowym zapachem. Pachnie dokładnie tak jak miękki kocyk małego dziecka. Lake Sunset to delikatna, kwiatowa kompozycja z nutami piżma. Złożony, trochę kwiatowy, trochę ziołowy. Zapach idealnie oddaje klimat na obrazku. Jeżeli mamy ochotę na owocowe nuty, to trafnym wyborem może okazać się Watercolors lub Pink Sands. Watercolors jest zapachem odświeżającym, cytrusowym, odrobinę przypominającym mi gumę balonową. Pink Sands jest z moich obserwacji jednym z najczęściej wymienianym jako ulubiony zapach wśród kobiet. Osobiście nie jestem jego zwolenniczką ze względu na nuty arbuzowe/ melonowe, za którymi nie przepadam ani w zapachach, ani w smaku. 




Nie polecam na pierwszy raz kupować drogich opakowań wosków jak Goose Creek (zły wybór zapachu może się odbić czkawką :)) i dużych świec (istnieje ryzyko, że znudzimy się zapachem albo zacznie nas po jakimś czasie męczyć). Polecam na start woski oraz daylighty - zawsze kupuję je zanim sięgnę nawet po małą świecę. Dopiero kiedy zakocham się w zapachu, jestem w stanie zdecydować się na większe gabaryty świec. 

A co jeśli "wiem co lubię" ...
Jeśli wiesz na pewno że lubisz, to polecam Ci spróbować na pierwszy raz:





Męski i perfumeryjny - Grey (Kringle)
Morski i świeży - Stormy Front (Kringle)
Drzewny, zimowy i otulający - Cozy Cabin (Kringle)
Słodki jedzeniowy - koniecznie sprawdź Bluberry Muffin (Kringle). Często polecany jest także Pain au Raisin (Yankee Candle).
Kuchenny, ziołowy - spróbuj Rosemary Lemon  (Kringle)
Otulający  - Uwielbiam Egyptian Musk (YC) oraz Cashmere & Cocoa (Kringle) oraz wspomniany w wątku Soft Blanket (YC)
Zapach czystego domu - mój faworyt to Soft Chambray (WoodWick)
Owocowe - wspomniane wyżej Watercolors (Kringle) i Pink Sands (YC)
Kwiatowe - spróbuj Lake Sunset :)




Chętnie się dowiem jakie są Wasze "pierwsze zapachy" oraz co byście polecili / poleciły osobie, która kupuje swoje pierwsze woski lub świece :).

8 komentarzy:

  1. Żeby nie zamykać drzwi i okien bo drogocenny zapach się ulotni wtedy tylko się popsuję. Żeby podejść cierpliwie do zapachu nie wymagać mocy perfum tylko przygotować się wcześniej. Żeby czytać opinie bo jak wspominam na moim blogu pzakatek.blogspot.com kupiłem dużą świecę Serengeti Sunset, która uchodzi za najmniej mocną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czemu nie zamykać drzwi i okien? ja właśnie raczej palę przy zamkniętych żeby mi nie uciekał: )

      Usuń
    2. Ja właśnie mam wrażenie, że czuć taką stęchliznę,a poza tym nie każdy domownik lubi takie natężenie.

      Usuń
  2. Hahaha, ja palę woski już od jakiegoś czasu, także nie jestem już super amatorem, tylko amatorem przez wielkie "A"! :D ale jakby ten post był o mnie! Lubię próbować nowości, ake na tyle się uch boję, ze zawsze kupuje to samo �� no i do rzeczy, u mnie w kółko Soft blanket, Lake Sunset, Pink Sands, Shea butter ( ktory również uważam za ten z tych "bezpiecznych"), Black coconut, a z Kringla miałam tylko watercolors, Grey i Beachwood. :)))) Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A woodwicka mam jednego, prawie wypalonego... I za Chiny nie pamietam jak nazywa sie ten zapach. Taki brązowy... Leśny.. piękny!

      Usuń
    2. Woodwick też jest spoko, pewnie mniej popularny ze względu na nieprzyciągające oka etykiety. Polecam Soft Chambray :D

      Usuń
    3. Mi Wood Wick nie przypadł szybko się ulatnia.

      Usuń
  3. Pain au Raisin też wspaniały!!! Chyba lubimy to samo :))

    OdpowiedzUsuń